Wszyscy dziś żyją hygge, lagom, ikigai, jakoś to będzie… Koncepcji szczęścia powstało w ostatnim czasie multum. Ale co one właściwie oznaczają? Dlaczego mamy żyć tak, jak „ktoś” nam nakazuje? Dlaczego nie możemy żyć tak, jakbyśmy chcieli? Bez żadnych odgórnych przykazań? Dlaczego nie możemy żyć tak po prostu… ? Chyba się nie da… Każdy z nas dziś pożąda nazewnictwa – „żyjemy tak, albo tak…” Każdy dziś musi przynależeć, musi być „jakiś”… Musimy znaleźć dla wszystkiego odpowiednią szufladkę. Ale po co to wszystko? Myślę sobie – kiedyś było inaczej, żyliśmy – każdy sobie, tak po prostu, niech się dzieje, co chce… Dziś każdy z nas jest na tzw. „świetliku”, nawet ja dałam się „wpędzić” w ten bezsensowny pęd. Dążenie do wyimaginowanych celów, trwanie w nich, ciągła pogoń za czymś… hmmm nienamacalnym? Moja pierwsza myśl – „ale bez sensu…”. Dajmy sobie trochę luzu, dajmy sobie trochę przestrzeni. Bądźmy właśnie lagom, czyli w zasadzie jacy?

Żyj lagom, czyli jak?

Przeczytałam ostatnio książkę, a może raczej poradnik – „Żyj lagom”. Odnosi się on do szwedzkiej sztuki życia w harmonii. Pierwsze słowa książki traktują o tym, że Szwecja jest krainą skrajności… Hmmm…. A miałam wrażenie, że powinnam mówić o harmonii i równowadze. Nie, jednak nie, Szwecja jest krainą skrajności. Zimą jest tam ciemno i mroźno, latem zaś jasno i jasno… Podobno w tych skrajnościach kryje się równowaga, której każdy z nas tak naprawdę pożąda. W Szwecji – zimą jest zimno, natomiast latem jest jasno i… wszystko staje się jasne, spokojne, przejrzyste. Może to jest właśnie ten stan, do którego tak mocno dążymy? Może…

Mam dokładnie tyle, ile chcę mieć…

Szwecja plasuje się w czołówce państw o najwyższym standardzie życia, jednak ja wciąż nie odpowiadam na zadane sobie pytanie. Wciąż szukam i szukam (za autorką książki „Żyj lagom”) czegoś, co nazwałabym poczuciem zadowolenia, poczuciem, że mam dokładnie tyle, ile chcę mieć. To właśnie jest lagom, czyli po prostu „w sam raz”. Może czasem nie trzeba szukać, a zadowolić się tym, co się już posiada? I nie chcieć więcej, nie pożądać więcej? Może autorce właśnie o to chodzi, by po prostu być, być samym ze sobą, z bliskimi, ze znajomymi, z przyjaciółmi – i cieszyć się tym byciem razem, przebywaniem ze sobą tak „w sam raz” – nie za krótko, nie za długo. Przy tym byciu razem spożywać jedzenie i napoje „w sam raz” – nie za dużo, nie za mało… Wszystkiego „w sam raz” – jakże wpasowuje się ta idea w szwedzki, momentami surowy styl bycia.

Lagom, czyli „w sam raz”

Lagom – to po prostu w sam raz – i owo „w sam raz” odnosi się do wszystkich aspektów życia , lagom jest zewnętrzną i wewnętrzną równowagą. Równowaga ta odnosi się zarówno do pracy, domu, zdrowia, a przede wszystkim do środowiska. Wiele by o tym mówić, ale najwięcej dowiecie się z przyjemnego poradnika pt.: „Żyj lagom” (więcej nie chcę Wam zdradzać – czytajcie!). W książce tej znajdziecie wiele prostych porad, które mogą się okazać niezmiernie pomocnymi w codziennym życiu. Książka podzielona jest na 4 części – praca, dom, zdrowie, środowisko – z mnóstwem porad „co i jak”. Oczywiście, poczyniłam miliony notatek, ale czy nie o to chodzi, by samemu zgłębiać wszelakie tajemnice? Do wszystkiego dojdziecie w odpowiednim (lagom) dla Was czasie. Żyjcie „lagom”. Tak po prostu, zwyczajnie, łatwo – a jednocześnie bardzo trudno. Można, warto spróbować. Spróbujcie, bardzo zachęcam i polecam.

Wszystkich entuzjastów książki „Żyj lagom” zapraszam do kontaktu 🙂

Zapraszam również do głębszej, frapującej dyskusji na temat książki „Żyj lagom” poprzez nasz funpage oraz grupę!

Zobacz też:

Hygge – co to jest?

Jakoś to będzie, czyli szczęście po polsku!