Witaj Łukaszu! Niezmiernie cieszę się na ten wywiad. Otrzymaliśmy ostatnio egzemplarz Twojej pierwszej książki Zrób ten zielnik. Zrobiła ona furorę na łamach naszego magazynu. Niesłychanie łatwo sięgnąć po Twój Zielnik, a tym bardziej go wypełnić. Bardzo angażuje i z ogromnym uśmiechem zachęca do wypełnienia zielnika. Mam do Ciebie kilka krótkich pytań:

Łukasz Skop, autor zielnika – kim jest naprawdę? Jaka jest Twoja przeszłość?

Łukasz Skop (ŁS): Ha ha! Po takim pytaniu nie mam wyjścia – na wstępie muszę ostrzec, że mam kryminalną przeszłość. Znajomi i przyjaciele wiedzą, że nie ukryje się przed mną żadna roślina. Rodzina pogodziła się chyba z faktem, że ciągle jakąś ścigam. A kiedy już dopadnę takiego zielonego delikwenta… staram się z nim zaprzyjaźnić! To oczywiście żarty, ale faktem jest, że rośliny towarzyszą mi od zawsze. Odkąd pamiętam interesowałem się przyrodą, a z wykształcenia jestem biotechnologiem roślin, dlatego patrzę na rośliny w trzecim wymiarze: nie tylko jako ogrodnik czy projektant ogrodów, ale często także w mikroskali.

 

Jak powstała w Tobie chęć do napisania książki?

ŁS: Tak się akurat składa, że wcale nie zamierzałem pisać książki, dopóki nie znajdę na nią ciekawego pomysłu. Poradników i leksykonów mamy już wystarczająco dużo, poza tym w dobie internetu zapotrzebowanie na nie jest niewielkie. „Sposobów na…” też jest co niemiara. Ale niewiele książek proponuje zabawy z roślinami. Mam wrażenie, że coraz bardziej eksploatujemy rośliny na wszystkie sposoby: nawet od roślin ozdobnych oczekujemy, żeby spełniały nasze coraz bardziej wygórowane oczekiwania, nie mówiąc już o roślinach przemysłowych czy jadalnych. Wszystko ma być większe, ładniejsze, bardziej kolorowe, bardziej wydajne… warto się nad tym zastanowić, pozwolić sobie i roślinom odetchnąć i w ramach relaksu pobawić się z nimi – i taki jest też zamysł „Zielnika”. Z pomysłem na jego napisanie zwróciło się do mnie Wydawnictwo Poznańskie, a ja od razu wiedziałem, że to świetny pomysł.

 

Twój zielnik jest niezwykle angażujący. Czego oczekujesz w odpowiedziach?

ŁS: Zupełnie niczego! Każdy może wypełniać strony „Zielnika” tak, jak ma ochotę, a ja mam tylko nadzieję, że będzie się przy tym dobrze bawił. Chociaż przy każdym zadaniu znajduje się instrukcja jego wykonania, to szczerze mówiąc – sam jestem ciekaw, jak czytelnicy sobie z nimi poradzą.

 

Ziołami pasjonujesz się od dawna. Kto zrodził w Tobie miłość do ziół?

ŁS: Nawet dla mnie jest to dość zaskakująca rzecz, że właściwie nie było takiej osoby. Zaczynam podejrzewać, że urodziłem się w kapuście i tak mi już zostało, że muszę się otaczać roślinami. Jeśli zaś chodzi o zioła, to rzeczywiście lubię je odkrywać i wykorzystywać na nowe sposoby, szczególnie te zioła, których nie znajdziemy w plastikowych doniczkach na półkach w markecie. W moim ogródku właśnie kiełkuje szczypiorek czosnkowy, złote oregano i marek kucmerka. Na letnich grządkach na pewno nie zabraknie pysznogłówki cytrynowej i pszczelnika mołdawskiego – wspaniałych kwiatów wabiących owady zapylające i doskonałych do orzeźwiających napojów.

 

Prowadzisz bloga „Bez-Ogródek”. Masz wielu czytających?

ŁS: Z roku na rok coraz czytających Bez-Ogródek jest więcej. Chyba naprawdę przechodzimy w Polsce ogrodniczą rewolucję – bardzo powoli, małymi kroczkami, ale jednak! Coraz częściej szukamy informacji o roślinach i sposobach ich uprawy; chętniej i rozsądniej kształtujemy nasze zielone otoczenie. Widzę to także po liczbie odwiedzających mojego bloga czytelników – wszystko wskazuje na to, że w tym roku znów będę miał na blogu rekordowe otwarcie sezonu.

 

Posiadasz swoją ulubioną roślinę? A może kilka?

ŁS: Każdego dnia mam jakąś ulubioną roślinę, ale nie mogę powiedzieć głośno jaką, bo inne się obrażą gdy to usłyszą. Wszystkie moje ulubione rośliny są na pozór małe lub nieciekawe, ale dla mnie i tak są Naj! Jedną z moich ulubionych roślin jest na przykład portulaka wielkokwiatowa, a to dlatego, że była pierwszą rośliną, którą wysiałem i z której byłem niezwykle dumny. Kiedy moje portulaki zaczęły kwitnąć – a każda na inny kolor – byłem ogromnie szczęśliwy, a szczęśliwych momentów się nie zapomina – tylko robi wszystko, żeby się powtarzały jak najczęściej. Wtedy zacząłem się otaczać roślinami i wiem, że to się nigdy nie zmieni.

 

Jakie są Twoje pierwsze, wiosenne kroki w ogrodzie?

ŁS: Wyglądają dokładnie odwrotnie, niż można zobaczyć na zdjęciach we wszystkich kolorowych magazynach. Nos umazany ziemią, czarne dłonie, ubłocone kalosze… To nie są fotogeniczne widoki, ale właśnie tak wygląda u mnie wiosna. Trzeba się dobrze przygotować na cały sezon, bo to właśnie teraz wszystko się decyduje. A że czasu jest bardzo mało, więc biegam jak szalony i tylko patrzeć, kiedy dostanę grabiami w nos! Zwykle staram się jednak podzielić ten czas po równo – na obserwowanie budzącej się do życia przyrody i prace na świeżym powietrzu. Kiedy tylko zrobi się cieplej i ziemia rozmarza, zaczynam siać rzodkiewkę – tak na wszelki wypadek – co tydzień po trosze, żeby mieć jak najwcześniejsze zbiory.

 

Pierwsza książka to sukces. Co dalej? Jakie plany na przyszłość?

ŁS: W tym roku zapowiada mi się kolejny bardzo pracowity sezon, ale ciągle coś sobie spisuję i zapisuję, więc niewykluczone, że z tych zielonych zapisków powstanie w przyszłości kolejna książka. Na razie jednak skupiam się na innych zielonych projektach, na które nie brakuje mi pomysłów. Wszystkie oczywiście są w różnym stopniu związane z roślinami – nie może być inaczej 😉

 

Co myślisz o naszej aplikacji Naturalnie?

ŁS: Jest bardzo przejrzysta i intuicyjna w obsłudze, ledwo ją zainstalowałem i od razu zdziwiło mnie, ile sklepów z ekologicznymi produktami i restauracji mam w pobliżu, a o których wcześniej nie wiedziałem. Na pewno przyda mi się na co dzień i mam nadzieję, że szybko przybędzie w niej jeszcze więcej ciekawych miejsc.

Łukasz Skop – autor książki Zrób ten zielnik oraz bloga Bez ogródek. Pisze o sobie tak: Łukasz – magister inż. biotechnologii, jak również redaktor naczelny bloga, Filip z konopi oraz Pan Paszczak w jednej osobie. Łukasz jest właścicielem dziesięciu zielonych paluchów, a także ogrodnikiem amatorem i amatorem ogrodów. Autor Zielnika para się kłuciem kaktusów, rozbieraniem cebuli na warstwy oraz owijaniem bawełny wokół palca. Łukasz Skop nieustannie zgłębia tajemnice roślin i knuje plan podboju świata, począwszy od własnego ogródka.

  

 

A może chciałbyś dołączyć do składu Naturalnie!?

ŁS: Ha ha – i to też może być dobry pomysł na ten rok!

 

Zobacz też:

Zrób ten zielnik – recenzja książki Łukasza Skopa

Wiosenne porządki w ogrodzie – 5 prostych porad