Muszę przyznać, że zima nie należy do moich ulubionych pór roku. A to dlatego, że nie znoszę marznąć, a zimą zdarza się to bardzo często. Obowiązkowo noszę więc czapkę, rękawiczki, a na noc zakładam ciepłe bawełniane skarpetki….ale to nie zawsze wystarczy.

Organizm trzeba rozgrzać również od środka. I niestety niekoniecznie alkoholem, a wręcz nie jest to wskazane. Alkohol bowiem zamiast nas ogrzać, rozszerza naczynia krwionośne, sprawiając, że ciało traci więcej ciepła, a więc jego temperatura się obniża. Na szczęście istnieją pokarmy, które w swojej mocy są w stanie ogrzać wychłodzony organizm. Każdy posiłek ma konkretne działanie schładzające lub ogrzewające organizm. Są też takie produkty, które pod względem termicznym są dla organizmu neutralne.

Chłodne produkty

Ich zadaniem jest zwilżanie naszej błony śluzowej oraz tkanki, często biorą udział w tworzeniu krwi oraz soków ustrojowych. Więcej należy spożywać ich latem, a należy do nich większość warzyw, sałat, owoców oraz produktów mlecznych (głównie fermentowanych), a także pewne gatunki ryb.

Neutralne produkty

Są bardzo ważne w naszej diecie, dlatego warto spożywać je w dużych ilościach. Zaliczamy do nich prawie wszystkie gatunki zboża, rośliny strączkowe, kapustne, warzywa korzeniowe, orzechy oraz pewne gatunki mięsa.

Ciepłe produkty

Wychłodzenie organizmu może potęgować rozwój chorób autoimmunologicznych, dlatego kuchnia rozgrzewająca, w połączeniu z produktami neutralnymi, powinna jak najczęściej gościć u nas w okresie jesienno-zimowym. A jakie produkty należą do grupy ciepłej? Jest to drób, dorsz, łosoś, dynia hokkaido, orkisz, kasztany jadalne, natka pietruszki, cebula, czosnek, koper włoski oraz imbir.

Gorące produkty

Wartość tych produktów podkreśla św. Hildegarda, która uważa, że niedobory termiczne w żołądku i śledzionie prowadzą często do wielu przewlekłych schorzeń. Termicznie gorące są pewne przyprawy, takie jak pieprz, chilli, curry, a także anyż i cynamon.
Bardzo ważne jest, aby gorących produktów używać z umiarem, gdyż zamiast pomóc – mogą nam zaszkodzić. Powinny ich unikać osoby mające problemy emocjonalne, objawiające się rozdrażnieniem czy agresją, a także osoby cierpiące na zaburzenia snu, mające nocne poty lub niedobór krwi.

Czy można zimą spożywać produkty z grupy chłodnej? Oczywiście, że tak. Wystarczy je odpowiednio przygotować lub doprawić, wtedy zmienią swoją termikę. Warto pamiętać, że gotowanie większości produktów poprzez ugotowanie nie stanie się z chłodnych ciepłymi, ale osiągną neutralny charakter, dzięki czemu będą lepiej trawione niż surowe, to samo stanie się po dodaniu przypraw, które najczęściej mają charakter ciepły lub gorący.

Do najbardziej rozgrzewających procesów przygotowywania potrawy należą:
– gotowanie w szybkowarze,
– prażenie,
– pieczenie,
– grillowanie,
– smażenie w głębokim tłuszczu (najwięcej ciepła).
Warto zauważyć, że najbardziej neutralnym i zrównoważonym sposobem jest gotowanie w małej ilości wody i tłuszczu, na wolnym ogniu i pod przykryciem.
A oto przepisy na rozgrzewające śniadanie wg Beaty Pawlikowskiej. Sprawdzone, polecam 🙂

OWSIANKO-JAGLANKA BEATY PAWLIKOWSKIEJ
Składniki:

– 1 łyżka kaszy jaglanej
– 3 łyżki płatków owsianych górskich
– 1 łyżka siemienia lnianego
– 1 owoc (jabłko, gruszka lub inny sezonowy, może być jagodowy)
– łyżka rodzynek
– 1 suszony daktyl
– 1 suszona morela lub figa (u mnie morela)
– 1 łyżka pestek słonecznika
– 1 łyżka pestek dyni
– przyprawy: cynamon, imbir, kurkuma
– odrobina soli

Suszone owoce i pestki zalewamy wrzątkiem. Uprażoną kaszę jaglaną dodajemy do zagotowanej wody (ok. pół szklanki). Następnie dodajemy płatki owsiane, imbir, mieszamy i gotujemy. Po chwili, dodajemy łyżkę siemienia, cynamon, mieszamy i gotujemy, dorzucamy odrobinę soli, mieszamy i znów chwilę gotujemy. Przyszła pora na drobno pokrojony owoc, który dodajemy do całości, gotujemy parę minut, następnie dolewamy trochę gorącej wody i dorzucamy kurkumę.

Na sam koniec przyszedł czas na dokładnie posiekane suszone owoce i pestki. Tak przygotowaną miksturę dokładnie mieszamy i zostawiamy na kolejne 10/15 min. lub do wchłonięcia całej wody. Tak przygotowane śniadanie jemy na ciepło, mniam 🙂

Źródła: Marek Zaremba, „Jaglany detoks”, dzikinasladowca.blogspot.com, koneser-zdrowia.pl.