Lawendowa misja, czyli rzecz o ekologicznej lawendzie

Pewnego razu wymyśliłam sobie, że założę plantację lawendy… i, co najważniejsze, będę ją uprawiać w ekologii, co do tego nie miałam najmniejszych wątpliwości… Ale jak to się zaczęło i dlaczego akurat lawenda? Nie było to może zbyt spektakularne, nie zakochałam się ani w prowansalskich polach, ani w lawendowych wyspach Chorwacji… Nawet nie byłam w Toskanii… Ale przed kilkoma laty, kiedy na dobre zaczęłam interesować się ekologią i poważnie zdawać sobie sprawę z otaczającej nas chemii i zanieczyszczeń, zaczęłam czytać o naturalnych środkach czystości i kosmetykach, które miały stanowić przynajmniej częściową alternatywę dla wszechobecnej chemii. Zioła lubiłam zawsze. Moja mama wczesną wiosną robiła sałatki z młodych listków mniszka lekarskiego i uprawiała nagietek oraz inne pachnące ziółka. Dlatego zawsze miałam zaufanie do naturalnych sposobów, czy to łagodzenia obrzęków listkami babki, lub kapusty, czy to leczenia zapalenia oka naparami z rumianku albo nagietka.

W ziołach jest siła – nie ma co do tego wątpliwości!

Ale, ale, miało być o lawendzie… czytając coraz więcej o ziołach, zaczęłam zgłębiać temat lawendy – zioła, które od wielu wieków kojarzy się z czystością, świeżością, a także, jak potwierdzają badania naukowe, ma między innymi właściwości bakteriobójcze, przeciwgrzybicze, przeciwutleniające. A ja chciałam zacząć żyć w czystszym otoczeniu, zwłaszcza, że mieszkając w mieście – brakowało mi chociażby lepszego powietrza, które tak dobrze pamiętam, bo wychowałam się na wsi. Namiastką tego miała być lawenda! Zaczęłam odświeżać powietrze i prać ubrania z dodatkiem lawendy. Kiedy byliśmy przeziębieni – rozpylałam wszędzie lawendę, która łagodziła objawy choroby. Zaczęłam używać lawendy do sprzątania, aby nie zaszkodzić sobie chemią, kiedy byłam w ciąży. I tak lawenda na dobre zagościła w naszym domu. A potem zamarzyłam sobie, że, mając już pola do dyspozycji, założę plantację tego cudownego zioła, które – nie dość, że pięknie wygląda – to jeszcze ma takie wspaniałe właściwości, a także ciekawą historię… I robię z niej to, co najlepsze, najwspanialsze i pięknie pachnące – lawendowe cuda.

Lawenda w praktyce

Jak się okazało w praktyce – lawenda lekarska ma zapach szlachetny, delikatny, kwiatowy, kojący… Zaczęłam dużo czytać i uczyć się od plantatorów lawendy z Anglii, Kanady, Australii. Od nich pozyskiwałam informacje, jak zachowuje się lawenda w różnych strefach klimatycznych, jakie są najcenniejsze odmiany, jak uprawiać i co z nią robić… Przyznam, że jeszcze kilka lat temu nie wiedziałam, że uprawa lawendy jest swego rodzaju sztuką, jak serowarstwo czy winiarstwo… Połączyłam więc swoją miłość do ekologii z lawendową pasją. Moja ekologiczna plantacja nazywa się Lawendowy Len. A dlaczego tak? Bo uwielbiam te dwie, tak różne rośliny: szlachetną i nieco tajemniczą lawendę oraz stary, poczciwy i niebywale przyjazny człowiekowi len. Spotykają się one na mojej naturalnej plantacji spokoju…

Bo moja plantacja to nie tylko lawenda…

Ekologiczna lawenda zajmuje u mnie 1 hektar powierzchni, jesteśmy więc największą ekologiczną plantacją lawendy w Polsce. Jednak uprawiamy także zboża, z których będziemy produkować ekologiczną żywność, między innymi grykę, proso, len – tradycyjne, poczciwe i niesamowicie wartościowe rośliny. Grykę, dla przykładu, można przerobić na niezliczoną ilość drogocennych produktów! Podjęłam się też restytucji sadu starych odmian jabłoni. Dziadkowe sady znikają z powierzchni ziemi, co jest – uważam – ogromną stratą dla nas i dla ekosystemu. Stare odmiany drzew owocowych były bardziej odporne, nie wymagały więc tylu zabiegów chemicznych, co nowe odmiany. Rosnąc do dużych rozmiarów, stanowiły schronienie dla niezliczonej rzeszy ptaków i owadów. Dawały cień, a przede wszystkim owoce, których prawdziwy smak pamiętam z dzieciństwa do dzisiaj… Warto powalczyć, żeby je przywrócić do życia? Warto!

A teraz długa historia lawendy w kilku słowach

Skąd nazwa lawenda/lavandula? Prawdopodobnie od łacińskiego słowa lavare – myć się. Już starożytni Rzymianie i Kartagińczycy dodawali do kąpieli kwiaty lawendy, aby odświeżyć się i pokrzepić. Znali bowiem już wtedy jej właściwości aromaterapeutyczne. Wykorzystywali ją także kulinarnie. Zresztą, tak naprawdę, na ślady lawendy można natrafić i w Biblii i w czasach starożytnego Egiptu. Kiedy w roku 1922 n.e. otwierano grobowiec króla Tutanchamona – wciąż dało się wyczuć aromat lawendy! Olejku lawendowego używano wszak do balsamowania zwłok monarchów i wysokich dostojników. Chodziło o szlachetny zapach, który przystawał do monarszej godności, a także o właściwości antybakteryjne i przeciwdrobnoustrojowe, aby spowolnić proces rozkładu – jednym słowem, by dobrze zakonserwować zwłoki.

Lawenda i jej cenna moc

Lawenda była zawsze bardzo cenna. W czasach starożytnego Rzymu pół kilo kwiatów lawendy kosztowało 100 denarów, tyle, co 5 kg chleba lub 10 litrów taniego wina. W XII wieku w północnej Anglii praczki były nazywane lawendami, ze względu na to, iż aromatyzowały świeżo wyprane rzeczy właśnie lawendą. Praktycznie od XV wieku w Anglii uprawia się to zioło w celach komercyjnych. Dotąd uważa się, że najbardziej korzystnym miejscem dla jej uprawy są okolice angielskiego Surrey – nie Francja, czy Hiszpania! A olejek pozyskany z kwiatów lawendy lekarskiej (angielskiej), uprawianej właśnie w Anglii, w okolicach Mitcham, w hrabstwie Surrey, uważa się za najcenniejszy. Ogłoszono to już w połowie XIX w. w „Sztuce perfumerii”. W XVI wieku królowa Elżbieta I pokochała lawendę i kazała jej używać również do celów kulinarnych, np. do wypieku łakoci. A prawdziwie królewską pozycję zyskała w czasach epoki wiktoriańskiej. Nadworny medyk królowej Wiktorii używał lawendy w przeróżnych miksturach leczniczych, używano jej w kuchni, do przyprawiania potraw, a także do prania, sprzątania, a nawet do przyrządzania naparów miłosnych!

Złodziejska lawenda

Tak, tak, moi drodzy. Lawenda ma swój kryminalny epizod historyczny! Lawenda zasłynęła podczas wielkiej epidemii dżumy, która dziesiątkowała Europę w XVII w. Nie wiadomo, wszak, ile w tym prawdy, a ile z tego to legenda, jednak po dziś dzień specyfik, który wówczas ratował ludzi przed zachorowaniem, cieszy się dobrą sławą, zwłaszcza na Wyspach Brytyjskich. Mowa tutaj o occie czterech złodziei.

Podczas gdy epidemia szalała, ludzie umierali na potęgę, opuszczone domostwa okradało czterech (lub siedmiu) złodziei. Nie chorowali oni, mimo że przebywali w epicentrum choroby… Kiedy zostali złapani i skazani na śmierć na stosie – sędzia zaoferował im wymianę: tajemnicę ich nadzwyczajnej odporności w zamian za obietnicę lżejszej, mniej brutalnej śmierci. Wyjawili swój sekret. Był to eliksir na bazie octu, zawierający w swym składzie wiele ziół, w tym właśnie lawendę.

Ów eliksir działał bakteriobójczo i immunostymulująco, dlatego właśnie złodzieje ci unikali zarażenia. Inna wersja powiada, że byli oni już wcześniej skazani za inne swoje wyczyny, a w ramach wyroku mieli zajmować się wywozem zakażonych zwłok. Ponieważ jeden z nich był zielarzem – przygotował specjalny ziołowy ocet, który miał ich chronić przed zarażeniem. Wykupili się od dalszej kary, ujawniając swój sekret. Pomogło czy nie – wiemy, że do tej pory ocet czterech złodziei jest bardzo popularnym specyfikiem, zwłaszcza w krajach anglosaskich. I cóż – warto go wykorzystywać – jako specyfik na odporność, naturalny kosmetyk, delikatny środek czyszczący i dezynfekujący.

Historyczne receptury – ocet czterech złodziei

Różne historia podaje receptury, modyfikowane przez wiele wieków i tak naprawdę nie wiadomo, który przepis jest najbardziej zbliżony do oryginału… Tak, czy inaczej, wydaje się, że podstawowymi składnikami powinny być: ocet winny, zioła – szałwia, lawenda, lebioda, tymianek, rozmaryn, a także goździki i cynamon oraz czosnek. Można stosować doustnie, nacierać się, dodawać do kąpieli, a także spryskiwać się przeciw insektom! Zważywszy na niezbyt piękny zapach (chociażby z uwagi na zawarty w nim czosnek), można nim zapewne skutecznie odstraszać nie tylko owady… Ale cóż, nie zawsze to, co zdrowe musi pachnieć tylko lawendą…
A o wszystkich niesamowitych właściwościach lawendy następnym razem!

Zobacz też:

Gorączka – 6 naturalnych sposobów na zbicie wysokiej temperatury!

7 naturalnych sposobów na bóle głowy

Dlaczego warto wietrzyć sypialnię zimą?

Źródła: wiedza własna.