Miód, a więc słodki produkt spożywczy wytwarzany przez pszczoły, pozyskiwany w warunkach naturalnych. Co takiego kryje w sobie miód, że jest tak ceniony? Jakie właściwości lecznicze posiada? Sięgnijmy głębiej… Jaki jest stosunek pszczelarza do pracowitych pszczół? Jakie zadania stają przed młodym pszczelarzem? Czego musi się nauczyć? Co pasjonuje pszczelarzy w swoim fachu? O to wszystko zapytałam Krzysztofa Wałczyka w wywiadzie na temat pszczelarstwa.

Może zacznijmy od prostych pytań. Kim jesteś, skąd pochodzisz i dlaczego akurat miód?

Jestem młodym mężem, tatą, pracownikiem firmy produkującej konstrukcje stalowe oraz pszczelarzem – o tym ostatnim zajęciu chciałbym poopowiadać trochę więcej, gdyż jest ono niezwykłe. Pochodzę z Piwody – jest to wieś na Podkarpaciu, położona niedaleko Jarosławia. Moja przygoda z pszczołami i miodem zaczęła się już od dziecka, bo chcąc – nie chcąc – pomagałem tacie w pasiece, a moja całkowicie własna przygoda zaczęła się po ślubie, kiedy szukałem jakiegoś dodatkowego zajęcia.

Jak zrodziła się w Tobie pasja do pszczelarstwa?

Jak wcześniej wspomniałem, z pszczołami miałem kontakt praktycznie od zawsze. Rodzice posiadają dużą pasiekę, z której całkowicie się utrzymują. Pomagałem im, kiedy tylko była potrzeba, jednak nigdy – jako nastolatek – nie brałem pod uwagę, ze kiedykolwiek w życiu zajmę się pszczelarstwem. Wolałem raczej spędzać czas z kolegami i nie zawsze były mi w smak wyprawy do pasieki. Przez to wykształciłem się w zupełnie innym kierunku. Zostałem inżynierem budownictwa i z tym wiązałem swoją przyszłość. Jednak po ślubie, kiedy trzeba było zacząć poważnie myśleć o swojej przyszłości – wówczas znalazłem pierwszą pracę, w której na początku pensja była raczej marna, wiec pomyślałem, żeby wieczorami zająć się pszczołami, skoro mam już nienaganną wiedzę na ten temat. Powiedziałem o tym tacie i od tamtej pory tak naprawdę zawodowo moje życie radykalnie nabrało innego pędu.

Jak to jest – posiadać pszczoły? Czy można się z nimi zaprzyjaźnić?

Zdecydowanie można! Jednak u mnie to trwało pewien okres, ponieważ na początku byłem nastawiony na wszystko bardziej materialnie, chciałem zapewnić sobie jakiś dodatek do pensji.
W pierwszym sezonie, kiedy przygotowałem sobie miejsce pod pasieczysko i tata z uśmiechem na twarzy oddał mi swoje 30 rodzin pszczelich – w ogóle nie zdawałem sobie sprawy z tego, jak to jest faktycznie mieć pszczoły, bo wcześniej wszystkie decyzje podejmował właśnie tata. Natychmiast zdałem sobie jednak sprawę, że jestem za nie odpowiedzialny, Jak popełnię jakiś błąd – to mogę je stracić. Wówczas zdałem sobie sprawę z tego, jak fantastyczne jest to zajęcie – panować nad tyloma stworzeniami. Dbać o to, żeby niczego im nie brakło, żeby nie zachorowały, żeby przede wszystkim bezpiecznie przeżyły mrozy… Całe to planowanie i ciągłe odkrywanie coraz to nowych zachowań pszczół, które w pewien sposób odpowiadały na moje zabiegi – z czasem wciągało mnie coraz bardziej i bardziej. Dziś, po pięciu latach posiadania własnej pasieki, nie wyobrażam sobie życia bez pszczół! Przede wszystkim zmieniłem nastawienie co do celu ich posiadania. Teraz pszczoły są dla mnie odskocznią, przebywając z nimi – mogę trochę wyluzować, zapomnieć o całodziennym pędzie życia.

Podobno taniec pszczół jest jednym z najbardziej rozbudowanych języków na świecie. Jak to jest w praktyce? Jak to jest przebywać w otoczeniu pszczół?

Owszem taniec jest naprawdę niezwykły. Oczywiście, kiedy podczas przeglądania pszczół, widzę na ramkach takie tańczące pszczoły – nie mam pojęcia co mają innym do przekazania, ale jestem zdumiony faktem, iż inne pszczoły wiedzą to doskonale i potrafią bezbłędnie odczytać swoje ruchy w ciemnym ulu, wśród tłoczących się pszczół.
W ogóle istnieje wiele innych zachowań pszczół, które mnie zaskakują i czasem nie mogę pojąć, jak takie małe stworzenia mogą tak wiele… Pszczoły są w stanie precyzyjnie ocenić nadchodzącą pogodę, wracają do ula tuż przed deszczem, albo potrafią rozpoznawać się wzajemnie po zapachu. Wiedzą doskonale, która pszczoła należy do rodziny, a która jest intruzem. Najbardziej niepojęte jest dla mnie jednak to, jak pszczoły potrafią wracać do uli, mimo że nie raz mają za sobą tysiące pokonanych metrów szarganych przez wiatr.

Czy od pszczół możemy my – ludzie – nauczyć się czegoś pożytecznego?

Pszczoły utożsamiają wiele cech, które wśród ludzi są pożyteczne, np. pracowitość, wzajemna współpraca, czy poświecenie dla ogółu. Jednak możemy nauczyć się od nich także pracy na miarę siły i umiejętności. W rodzinie pszczelej – pszczoły robotnice dzielą się na grupy wg prac, które wykonują dla całej rodziny. Pojedyncza pszczoła w ciągu swojego życia z reguły przechodzi przez wszystkie takie grupy. Świeżo po narodzeniu zajmuje się sprzątaniem plastrów, potem – po kilku dniach zajmuje się karmieniem larw, jednak tylko tych większych, ponieważ wymagają one mniej zaangażowania. Następnie, gdy dojdzie do wprawy i odpowiednio dojrzeje, zaczyna zajmować się młodszymi larwami. Po kilku kolejnych dniach staje się tzw. woszczarką, a więc buduje plastry wosku, który wydziela. W następnej kolejności zajmuje się przerabianiem nektaru na miód. Po odbyciu szeregu prac – w ulu następuje moment, kiedy pszczoła z niego wylatuje aby stać się strażniczką – na początku lata w obrębie pasieki i pilnuje porządku, a kiedy już nabierze odpowiedniego doświadczenia i siły do latania – staje się zbieraczką. To jest naprawdę niesamowite, iż pszczoły potrafią się tak organizować i zajmować zgodnie tyloma rzeczami w jednym czasie. Myślę, że moglibyśmy się nauczyć od nich przede wszystkim właśnie organizacji i dzielenia obowiązków miedzy sobą na miarę swoich umiejętności.

Jak wygląda pszczelarstwo okiem młodego pszczelarza?

Kiedyś sądziłem, że pszczelarstwo to hobby dla emerytów, bo tacy w większości spotykali się z moim tatą, by porozmawiać o pszczołach. Wydawało mi się to nudnawe i nie mogłem zrozumieć ich fascynacji. Jednak od kiedy mam własne pszczoły, jestem już świadomym pszczelarzem. W przeciągu kilku lat zauważyłem, że pszczołami zajmuje się także wielu młodych ludzi- jak ja. Kilku poznałem i wymieniamy się swoimi doświadczeniami, są również grupy na portalach społecznościowych o pszczelarstwie – tworzone przez młodych ludzi. Z mojego punktu widzenia teraz pszczelarstwo jest formą hobby oraz czasem, który mogę spędzić z żoną na produkcji świec lub innych produktów, które wyrabiamy w ramach tego, co przyniosą nam właśnie nasze pszczoły.

Co kryje się w pszczelarstwie? Zwykli ludzie kupują miód, zazwyczaj nie zastanawiając się, jaką przebył on drogę. Możesz przedstawić tę drogę od kwiatów do miodu?

Zaskakuje mnie w rozmowach z innymi ludźmi, jak mała jest ich wiedza na ten temat. Wiele osób myśli, że pszczoła wylatuje z ula i jakimś magicznym sposobem wraca do niego z miodem. Jednak prawda jest o wiele bardziej skomplikowana i nie ma w niej żadnej magii, choć jest niezwykła. Pszczoła odwiedza kwiaty, które wabią ją pięknym zapachem i kolorem, zbiera tam nektar. Następnie wraca do ula, gdzie przekazuje swój zbiór przyniesiony w specjalnym wolu innej pszczole, której rolą jest przetworzenie go na miód. Nektar zmieszany z enzymami obecnymi w ślinie pszczół zaczyna przemieniać się w miód. Aby przybrał postać jaką znamy, pszczoła „wypluwa” zawartość wola do specjalnej komórki w plastrze, gdzie zostanie odparowany z nadmiaru wody i dojrzeje. Tak to wygląda w wielkim skrócie.

Co, oprócz miodu, produkujecie?

Oczywiście miód to sztandarowy produkt, jaki wytwarzają pszczoły, ale nie jedyny. My w swojej pasiece zajmujemy się również pozyskiwaniem pyłku pszczelego, pierzgi, propolisu oraz wosku. Z dwóch ostatnich wytwarzamy maść i krople propolisowe oraz pastę woskową do mebli.
Najprzyjemniejszą częścią naszej pracy jest wymyślanie ciekawych zestawów prezentowych złożonych z wytworów naszych pszczół. Lubimy tworzyć nowe kombinacje, opakowania i z tego chcielibyśmy uczynić główny przedmiot naszych działań – dać innym możliwość podarowania bliskim pięknego, praktycznego i zdrowego prezentu. Mając do dyspozycji stolarnię, postanowiliśmy się skupić również na produkcji drewnianych skrzynek różnego typu, w które będziemy pakować nasze zestawy, niebawem pojawią się one w sprzedaży.

Jakie są Wasze plany na przyszłość?

Marzy mi się, że nadejdzie kiedyś taki dzień, kiedy Heksagon będzie na tyle rentowny, bym mógł zrezygnować z etatu. Chciałbym się zajmować tylko tym, co lubię. Jak wcześniej wspomniałem – chcielibyśmy głównie tworzyć zestawy prezentowe, bo sprawia nam to prawdziwą frajdę. Jeśli wszystko ułoży się po naszej myśli to rzucę pracę, powiększę pasiekę i będę mógł powiedzieć, że spełniłem swój amerykański sen – rzuciłem korpo dla pszczół.

Zobacz też:

Dlaczego powinniśmy chronić pszczoły?

FIRMY Z TEJ BRANŻY

24296312_370565876689362_5729824669267979910_n.png
Zapałów 140A
721121653721121653
Lubię robić rzeczy z pasją. Lubię pracować z pszczołami. I tak powstał Heksagon. Od wielu lat w m...
Wynik: 1