Na półkach w księgarniach możemy znaleźć książki z różnych stron świata, mówiące o tym, jak osiągnąć szczęście i zadowolenie z życia. Jeżeli kiedykolwiek mieliście taką pozycję w ręku, to być może tak jak ja zastanawialiście się, na ile to, co proponuje autor jest możliwe do spełnienia w moim świecie i na ile jest to zgodne ze mną, moim poglądem na życie czy kulturą, w której żyję. Nad tym zastanawiali się również autorzy książki Jakoś to będzie. Szczęście po polsku, czyli Beata Chomątowska, Dorota Gruszka, Daniel Lis oraz Urszula Pieczek.

Hygge, lagom, ikigai i jakoś to będzie

Duńćzycy mają swoje hygge, Szwedzi lagom, a Japończycy ikigai. Często zachwycamy się nowinkami, czytamy i próbujemy wdrożyć w życie. A kiedy nam się to średnio udaje lub jest takie nienaturalne w obyciu – to zastanawiamy się co jest z nami nie tak? Okazuje się, że wszystko jest w absolutnym porządku – to po prostu nie nasz świat. Mamy inne doświadczenia historyczne, temperament i kulturę niż Duńczycy, czy Szwedzi. Być może jesteśmy w stanie wprowadzić niektóre elementy zagranicznych filozofii szczęścia, ale po co? Mamy w końcu swój własny, niepowtarzalny , trochę przewrotny i nie zawsze oczywisty sposób na szczęście, który zamyka się w tych trzech słowach – Jakoś to będzie!

Filozofia Jakoś to będzie!

Według autorów filozofia ta polega na niezachwianej wierze, że tak, czy inaczej, ze wszystkimi trudnościami jakoś sobie poradzimy. Potrafimy być szczęśliwi na przekór autorytetom, modom , przeciwnościom losu. Robimy rzeczy z pozoru niemożliwe, dzięki ułańskiej fantazji, a ironiczne poczucie humoru ratuje nas w trudnych chwilach. Jako naród mamy wiele wspaniałych cech, których absolutnie nie powinniśmy się wstydzić. Jesteśmy gościnni, odważni, zaradni, pracowici, ale także sprytni, brawurowi i kłótliwi. Cechuje nas umiłowanie do wolności, dzięki czemu potrafimy zebrać się w słusznej sprawie, ale też dzięki temu wcielamy w życie nawet najbardziej szalone pomysły i tworzymy cuda.

 

Przepis na szczęście

Nie znajdziemy w książce przepisu na szczęście, bo jak podkreślają autorzy – mimo ułańskiej fantazji i wierze w cuda – cenią sobie zdrowy rozsądek, który podpowiada, że takiego jednego, uniwersalnego przepisu po prostu nie ma. Może zamiast szukać sposobu na szczęście na Półwyspie Skandynawskim, czy w Japonii – warto spojrzeć na to, co już jest z nami, co mamy i czym możemy się zachwycać, tak jak smakiem i zapachem świeżo upieczonego chleba (zdecydowanie mamy najlepszy na świecie), rodzinnym obiadem, mazurskim jeziorem, szumem morza, lasu czy górskiego strumyka. Może to trochę naiwne, na wyrost optymistyczne spojrzenie na szczęście w polskim wydaniu, ale warto się nad nim pochylić, przypomnieć sobie z czego, mimo wszystko, możemy być dumni i co może sprawić, że chociaż przez chwilę poczujemy się szczęśliwi.