Czy istnieje coś takiego jak jesienna chandra? Co to w ogóle jest? I jak z nią walczyć?
Według słownikowej definicji chandra to stan przygnębienia, złe samopoczucie, niska samoocena, apatia, przygnębienie, poczucie beznadziei.

Często – i u wielu ludzi – chandra występuje wraz ze zmianą pogody na chłodniejszą i malejącym dostępem światła naturalnego. Jednak, jak uważa wielu psychologów, dopóki chandra dopada nas rzeczywiście okresowo, przy okazji zmiany pory roku i nie przeradza się w poważniejszą przypadłość – depresję, należy spróbować ją zaakceptować. Jak uważają, jest to naturalny stan spowolnienia związany z cyklem życia w przyrodzie i zmianą pór roku. W ten sposób natura przygotowuje nas do zimowego odpoczynku, regeneracji po lecie pełnym energii i wyzwań.

Chandra a nastawienie psychiczne

Nastawienie psychiczne jest najważniejsze – jeśli polubimy jesień i zaakceptujemy zmiany dokonujące się cyklicznie wokół nas – będzie nam po prostu łatwiej. Ja osobiście bardzo lubię jesień. To taka pora dostatku, dająca nam całą mnogość skarbów – warzywa, owoce, orzechy, nasiona, grzyby – możemy jeść zdrowo, sezonowo i jednocześnie bardzo smacznie. Możemy też przerabiać te skarby natury, zabezpieczając je na zimę. Da nam to sporo satysfakcji, poczucie dostatku (wypełniona piwniczka to prawdziwy skarb!), wypełni czas i zbliży do natury.

Jesień też jest piękna!

Jesień jest też piękna! Kolorowa, pachnąca ziemią, liśćmi, grzybnią, wypełniona klangorem odlatujących żurawi, z rześkim, klarownym powietrzem i wspaniałym, czystym niebem! Ponoć październik to najlepsza pora do obserwacji dla miłośników gwiazd. Nawet gdy pada deszcz i pogoda nie zachęca nas do aktywności – nie zrażajmy się, to nie jest pozbawione sensu – po prostu przyroda zmusza nas do odpoczynku. Czyż nie jest wspaniale wrócić do domu i wieczorem posiedzieć pod kocykiem z gorącą, aromatyczną herbatą, posłuchać kojącej muzyki, poczytać dobrą książkę, pograć w szachy lub po prostu porozmawiać z bliskimi o wszystkim i o niczym? Mamy na to całe długie, wspaniałe, jesienne i zimowe wieczory…

Jeśli zaś wciąż czujemy, że potrzebujemy energii, którą podbiera nam natura, jest na to kilka sposobów…

Aromaterapia – sposób na jesienną chandrę

Aromaterapia to jeden z moich najlepszych sposobów na słaby nastrój, brak energii, poczucie beznadziei (które mogą nas przecież dopaść nie tylko jesienią).

Kilka rodzajów aromaterapii może nam pomóc w takich sytuacjach:

  • kąpiel z dodatkiem olejków eterycznych,
  • relaksujący, ciepły masaż z ich dodatkiem,
  • rozpylenie olejków eterycznych w powietrzu – w pomieszczeniach, w których przebywamy.

Ważne jest jednak to, jakich zapachów użyć. Przede wszystkim używajcie wyłącznie czystych olejków eterycznych, absolutnie nie olejków zapachowych, które są olejkami syntetycznymi i na pewno nam nie pomogą, lecz mogą przysporzyć raczej bólu głowy.

Po drugie wybierajcie te zapachy, które Wam odpowiadają i sprawiają, że czujecie się dobrze. Po prostu. Istnieją też takie zapachy, które mogą nam szczególnie ułatwić zadanie. Olejek eteryczny z lawendy lekarskiej (Lavandula angustifolia). Wiele badań naukowych dowiodło zbawienny wręcz wpływ olejku lawendowego na ośrodkowy układ nerwowy.

Olejek lawendowy – właściwości:

  • wpływa on kojąco,
  • rozluźnia nerwy i mięśnie,
  • pomaga się zrelaksować,
  • działa antydepresyjnie,
  • poprawia nastrój.

Jak dowodzą badania, olejek lawendowy obniża napięcie pacjentów w szpitalach i uczniów w szkołach. Zapach lawendy ma więc największy potencjał aromaterapeutyczny w przypadku przypadłości związanych z obniżonym nastrojem lub napięciem nerwowym.

Należy przy tym pamiętać, by do aromaterapii wybierać olejek z lawendy lekarskiej, która ma miękki, kwiatowy, delikatny aromat, a unikać tańszego olejku z lawendyny (Lavandula x-intermedia), np. Grosso. Jest to hybryda lawendowa, której kamforowy zapach jest raczej stymulujący, drażniący i nie nadaje się do terapii, której efektem ma być wyciszenie i złagodzenie negatywnych emocji.

Olejek z lawendy lekarskiej ułatwia zasypianie i promuje zdrowy, głęboki sen, który, jak wiadomo, ma niebagatelny wpływ na nasze ogólne samopoczucie i postrzeganie świata. Wyspani i wypoczęci – dużo lepiej radzimy sobie ze stresem, z niesprzyjającymi okolicznościami, nawet z szybciej zapadającym mrokiem.

Więcej o lawendzie przeczytacie tu: Lawenda – dlaczego warto jej używać na co dzień?

Olejek eteryczny z rozmarynu

Wartym polecenia zapachem, skutecznie mogącym oddziaływać na naszą chandrę, jest olejek eteryczny z rozmarynu.
Właściwości olejku:

  • stymuluje czynności psychiczne i aktywność fizyczną,
  • wyostrza zmysły,
  • poprawia wydolność intelektualną.

Olejek Vetiverowy

Warto wspomnieć także o mało znanym, lecz niezwykłej mocy zapachu, który posiada olejek Vetiverowy. Jest to olejek pozyskiwany z korzeni specjalnej trawy rosnącej w Indiach. Ma zapach ziemny, korzenno-ziołowy – takie tchnienie natury. Olejek z tej rośliny zmniejsza napięcie nerwowe, łagodzi histerię, napady lęku, zaleca się go także w przypadku wyczerpania fizycznego i psychicznego.

Odrobinę olejku eterycznego warto umieścić w kominku zapachowym, albo skropić nim poduszkę przed snem i dobry nastrój gwarantowany.

Olejki do masażu

Pamiętajmy, by do masażu używać olejków eterycznych rozrobionych w oleju bazowym, np. migdałowym, w stężeniu 2-3%. Olejek lawendowy jest jednym z łagodniejszych olejków eterycznych, który – jako jeden z nielicznych – może być stosowany bezpośrednio na skórę. Zaleca się jednak przeprowadzenie kilku testów uczuleniowych – olejem z olejkiem posmarować nadgarstek lub skórę za uchem i po kilku – kilkunastu godzinach sprawdzić, czy nastąpiła jakaś reakcja alergiczna.

Spożywcze sposoby na chandrę

Wbrew temu, co można by oczekiwać, nie polecę czekoladek na poprawę nastroju. Czekoladki, zwłaszcza mleczne, z nadzieniami i dodatkami zawierają dużo cukru i tłuszczów, które na bardzo krótko dają nam poczucie szczęścia, by następnie przybić nas poczuciem winy i ociężałością fizyczną i psychiczną. To reakcja fizjologiczna organizmu – szybka dawka energii, która równie szybko spada wraz z wyrzutem insuliny, która musi sobie poradzić z takim ładunkiem. Zatem odkładamy czekoladki.

Naturalna czekolada z czystego kakao

Możemy bez oporów sięgnąć po naturalną czekoladę, z czystego kakao. Odrobina tego skarbu Inków odmładza mózg i pomaga w utrzymaniu równowagi emocjonalnej i hormonalnej. Naukowcy z Columbia University Medical Center udowodnili, że dieta wzbogacona flawanolami zawartymi m.in. w kakao oraz w herbacie – pomaga wzmocnić funkcje poznawcze mózgu i przyczynia się do odwrócenia procesów demencji związanej z wiekiem.

Według Scotta A. Smalla – po trzech miesiącach takiej terapii osoby, które na początku badania wykazywały funkcje poznawcze na poziomie 60 latka, po trzech miesiącach mogły pochwalić się pamięcią na poziomie 30- lub 40-latka! Wygląda na to, że terapia czekoladą może być terapią kompleksową.

Jedzmy orzechy!

Jedzmy orzechy, zwłaszcza włoskie oraz wzbogaćmy naszą dietę surowymi, niefiltrowanymi, ekologicznymi (bo wolnymi od chemii i metali ciężkich) olejami, w szczególności olejem z lnianki (rydzowym), w którym proporcje kwasów omega 3 do omega 6 są najbardziej optymalne. Jest on uznawany za najzdrowszy olej dla naszego mózgu, serca, mięśni i stawów.

Pijmy herbatę!

Warto pić, dużo pić, tak, jak przez cały rok. Ale jesienią i zimą raczej napoje, które nas ogrzeją i wprowadzą w dobry nastrój. Herbata to klasyk.

Z miodem i cytryną może oklepana, ale wciąż się sprawdza.

Z imbirem i goździkami? Zadziała antybakteryjnie, przeciwwirusowo, rozgrzeje, poprawi metabolizm.

Herbata z lawendą, a raczej z syropem lawendowym? Mmmm.. to mój klasyk na jesienną obniżkę nastroju. Pyszna, pachnąca, kojąca. Warto od niej zacząć dzień – nastraja bardzo pozytywnie. Wiem, bo uprawiam lawendę angielską (lekarską) i robię z niej doskonałe syropy – na jesienną chandrę jak znalazł!

Jedzmy sezonowo i lokalnie

Zapytacie jaki ma to wpływ na mój nastrój? A owszem, może mieć! Sezonowo, to znaczy jemy te warzywa i owoce, które, wraz z rytmem natury, więc nie bez powodu, pojawiają się na naszych stołach, bo właśnie dojrzały do zbioru. Są to np. pożywne dynie, ziemniaki, jabłka.

Dynia zawiera całe mnóstwo beta karotenu (bardzo silny antyoksydant) i L-tryptofanu. L-tryptofan to drogocenny aminokwas, którego braki w diecie prowadzą do obniżonego nastroju, a nawet depresji. Gdy dostarczamy go wraz z pożywieniem – pojawia się poczucie zadowolenia i równowagi emocjonalnej.

Także jesienny jarmuż, fasolka, groch, brukselka to źródła witaminy B9, czyli kwasu foliowego, którego przyjmowanie zmniejsza podatność na stany depresyjne. A jabłka wzmocnią naszą odporność, dzięki czemu też będziemy bardziej zadowoleni. Pamiętajcie – jak mawiają Anglicy: „One apple a day keeps the doctor away”– jedno jabłko dziennie uchroni nas przed infekcjami. No a poza tym, z pewnością świadomość, że postępujemy ekologicznie, też powinna na nas wpłynąć budująco i dać nam sporo satysfakcji.

Ruch, ruch i jeszcze raz ruch w zimnej wodzie!

To, że aktywność fizyczna ma rewelacyjny wpływ na nasze samopoczucie, samoocenę i kondycję wiadomo nie od dziś. I warto w to uwierzyć. Nawet jeśli kompletnie nic ci się nie chce – zmobilizuj się choć raz – wyjdź wieczorem na świeże, chłodne powietrze, a przekonasz się, że zachce ci się chcieć! A najlepiej wypróbuj zimno jako naturalnego sprzymierzeńca dobrego nastroju.

Morsowanie w przeręblu może na początku wydawać się ekstremalne, choć ja to bardzo lubię, ale warto zacząć od zimnych pryszniców. Prysznic z ciepłej wody, a na koniec zimny – poprawi krążenie, zmobilizuje cały układ odpornościowy, podniesie nastrój. To sprawdzona i na pewno godna polecenia metoda na jesienną chandrę.

Sauna

Sprawdzili to już Finowie, których uwielbiam za prostotę, miłość do środowiska naturalnego i pragmatyzm. Obowiązkowa niemal przy każdym domu jest sauna. Korzystają z niej wszyscy – mali i duzi, starzy i młodzi. Nawet wiele porodów bywało odbieranych w saunie.

Po wypoceniu w kabinie trzeba obowiązkowo schłodzić się lodowatym prysznicem, a najlepiej biegiem na golasa wprost do morza lub jeziora! W zimnej wodzie uwalniają się endorfiny, poprawiające nastrój, dające poczucie szczęścia. W takim kraju jak Finlandia, gdzie naturalnego światła jest jeszcze mniej niż u nas, sposoby na odporność i chandrę są sprawdzone i pieczołowicie kultywowane: ruch, zimno, tran (lub inne źródło kwasów omega), pełnoziarniste pieczywo i herbata z hmm…wkładką;-) powiedzmy, że z maliną moroszką.

Zaangażujmy się!

Ważne, by dla dobrego samopoczucia pomyśleć o sobie. Ale też dużo energii, satysfakcji, a przez to i szczęścia da nam zaangażowanie w robienie czegoś dla innych. To naprawdę wspaniale budujące, gdy robimy nie tylko to, co służy wyłącznie naszej egzystencji, ale że dzielimy się z innymi tym, co mamy. Dobrym sercem, pomocną dłonią, zaradnością. Szczerze zachęcam do tego, by się zaangażować, nawet w drobne inicjatywy.

Ja angażuję się w ochronę przyrody, przywracam do łask stare, tradycyjne odmiany roślin – drzew, warzyw, kwiatów. Ponadto aktywnie wspieram ochronę ekosystemu, ptaków i naturalnych zapylaczy, a także walczę, jak mogę, z chemizacją rolnictwa.

Staram się budować świadomość tego, że ekologia to nie tylko przemijająca moda, ale konieczność i wielka odpowiedzialność. Czasem wystarczy niewiele: zrobić karmnik dla ptaków i dokarmiać je mądrze, albo zostawić w ogrodzie kupkę liści, w których być może schroni się jakiś jeż na zimę. Pomóc starszej sąsiadce, której nie ma kto zrobić zakupów, albo wspomóc lokalne schronisko dla zwierząt. Zaangażować się w wolontariat – zrobić coś dobrego dla innych ludzi, dla zwierząt, dla środowiska naturalnego… To daje wiele dobrej energii dla wielu! Jedno jest pewne – pomagając innym – pomagamy jednocześnie samemu sobie.

Nie próbujmy walczyć z naturą

Zatem nie próbujmy walczyć z naturą, lecz ją zaakceptujmy. A jeśli już naprawdę nam przeszkadzają krótsze, pochmurne i chłodne dni – to zapalmy naturalną świeczkę – niech nas otuli swym ciepłym blaskiem, albo rozpalmy ogień w kominku. Otoczmy się zapachem lawendy, zróbmy sobie duży kubek gorącego kakao, albo herbaty lawendowej z goździkami, usiądźmy pod kocykiem, słuchając klimatycznej muzyki, poczytajmy fajną książkę, porozmawiajmy z przyjaciółką, przegryzając orzechami.

A jeśli poczujemy się na siłach – ubierzmy się odpowiednio i wyjdźmy na spacer, na łono natury – każda pora roku jest piękna na swój sposób.
Proste przyjemności i proste gesty dają nam najwięcej szczęścia!

Zobacz też: 5 naturalnych i skutecznych sposobów na jesienną chandrę!

Źródła: A. M. Brickman, U. A. Khan, F. A. Provenzano, Lok-Kin Yeung, W. Suzuki, H. Schroeter, M. Wall, R. P. Sloan, S. A. Small: Dietary cocoa flavanols reverse age-related memory decline in healthy older adults; Peir Hossein Koulivand, 1 Maryam Khaleghi Ghadiri, 2 and Ali Gorji. Lavender and the Nervous System; A. Wilczyńska: Kwasy tłuszczowe w leczeniu i zapobieganiu depresji; wiedza własna, m.in. kurs aromaterapii na New York Insitute of Aromatic Studies.