Świąteczny wieczór. Wypoczywam na kanapie w gronie najbliższych. Błogo, ciepło, przyjemnie. Rozmowa toczy się leniwie gdzieś pomiędzy serniczkiem a kawą. W tle dźwięki kolędy. Spoglądam od niechcenia w ekran telefonu, myśląc: „ale są święta, nie muszę…”, po chwili nadchodzi kolejna, dręcząca tym razem myśl: „ale praca… czytelnicy… może trzeba?”. I tak oto odpalam Instargrama. Przecież od kilku podarowanych światu serduszek ręka mi nie odpadnie. W wirtualnym świecie Insta na dobre rozgościły się pierniki, choinki, świąteczne przysmaki. Przeglądam je z błyskiem w oku, delektując się ich czarem. Do szeregu przyjemności na ekranie dołącza literatura. I… No właśnie, wśród wielu znajomych mi tytułów (wszak jestem polonistką!) pojawia się twór dotąd mi nieznany, na dodatek obco brzmiący – HYGGE! Co to te hygge? – idylla się burzy! Czy mam prawo nie wiedzieć? Czy może ma ignorancja zbyt mocno sobie w te święta pofolgowała? I zaczynam szukać…

Hyge? Hyga? Hhyoogh? Co to takiego?

Internet nie wyciąga pomocnej ręki. Definicje definiujące słowo „hygge” zdają się nie definiować go w ogóle, gdyż dowiaduję się z definicji owych, że nie ma ustalonej definicji, a znaczenie słowa odkrywamy, doświadczając hygge na własnej skórze i że każdy z nas już go ponoć doświadczył! Definicja, której odwiecznym zadaniem było rozwianie wątpliwości co do znaczenia słowa, jeszcze bardziej w przypadku hygge mi tychże wątpliwości „dowiała”.

Czytam więc dalej, że z duńskiego „hygge to te momenty w naszym życiu, w których czuliśmy się w pełni w zgodzie ze sobą i ze światem, kiedy wypełniał nas wewnętrzny spokój i zadowolenie płynące z bycia tu i teraz” (więcej w artykule Aleksandry Urbaniak – poradnikzdrowie.pl). Powoli wszystko zaczęło się rozjaśniać. Jest zatem hygge rodzajem głęboko pojętej przyjemności, przeżywaniem „tu i teraz” z naciskiem na przeżywanie właśnie – intensywne, emocjonujące i świadome bycie – nie tylko wśród ludzi, ale przede wszystkim uważne bycie w sobie.

Według Duńczyków, hygge to wiele więcej niż uczucie. Jak twierdzi cytowana już Aleksandra Urbaniak, „hygge jest duńską spuścizną narodową, przekazywaną z pokolenia na pokolenie, na ukształtowanie się której wpłynęło kilka czynników – deszczowy klimat, sprzyjający spotkaniom w gronie rodziny i przyjaciół oraz przekonanie, że właśnie dom jest bezpieczną przystanią, chroniącą od burzy, chłodu, dającą ciepło i bliskość ukochanych osób”. Czytam dalej o silnym poczuciu wspólnoty i o gościnności Duńczyków i coraz mniej się dziwię swojemu początkowemu zdziwieniu. Jak wszak nie dziwić się w kraju takim, jak nasz? Gdzie tu jest hygge? Gdzie poczucie wspólnoty, tożsamości, gdzie się podziała staropolska gościnność? Chwilowo ogarnia mnie smutek, myślę o porzuceniu tak smutnego wątku, przecież miałam mówić o sprawach przyjemnych, ale nie! – nie mogę. Muszę to raz jeszcze podkreślić! Dziwimy się duńskiemu hygge, ponieważ sami nie mamy go w Polsce w tym szeroko pojętym znaczeniu. Brak nam jedności, o gościnności wobec innych dawno już zapomnieliśmy. Staramy się żyć fit, eko, slow… Ale czy nie są to tylko puste slogany przy braku podstaw? Raz jeszcze podkreślę, że mówię o ogóle, zważywszy na ostatnie wydarzenia w Polsce – na panujące tu nastroje, padające słowa… Przydałoby się nam trochę hygge, a niejednemu politykowi nawet więcej niż tylko trochę! Jak więc dążyć do niego, jak osiągnąć hygge?

Jak przeżyć hygge?

Już wyżej wspomniałam, że każdy z nas już przeżył ten stan nie raz. Ten moment, hygge, pojawia się w chwilach relaksu, spokoju, harmonii duszy i ciała. W zasadzie to przeżywałam hygge właśnie zanim się o nim dowiedziałam! – leżałam leniwie na kanapie, w gronie najbliższych, najkochańszych mi osób, popijając kawę i delektując się smakiem sernika. Przeżywałam hygge, zanim sięgnęłam po telefon, który zburzył tę idyllę.
I tego właśnie chcę życzyć Wam, drodzy czytelnicy, w 2017 roku – po prostu doświadczania hygge. Odłóżmy czasem tę elektronikę na bok. Usiądźmy z tymi, których już za chwilę może zabraknąć. Zatrzymajmy się i przeżyjmy hygge. Bo małe hygge może zrodzić wielkie hygge, ale o tym kiedy indziej…

Aby dowiedzieć się więcej o hygge, jego historii i sposobach odczuwania – sięgnij po książkę Marie Tourell Søderberg – Hygge. Duńska sztuka szczęścia.

Kaja Kłosowska, redaktor allnaturals

Hygge to słowo określające filozofię życia, która czyni Duńczyków najszczęśliwszym narodem na świecie. Nie ma odpowiednika w języku polskim, a opisuje chwile szczęścia, ciepła i bliskości, które możemy odnaleźć w najzwyklejszych sytuacjach.

Wszyscy instynktownie rozpoznajemy uczucie hygge. Pojawia się, kiedy przybierasz ulubioną pozycję na kanapie z ciekawą książką albo jesz pyszny posiłek z cudownymi przyjaciółmi. Nie wszyscy jednak potrafimy wygospodarować czas na takie momenty.