Gotuję, nie marnuję – kuchnia zero waste po polsku trafiła do mnie za sprawą naszej redaktorki. Przywołując jej słowa: przecież to twoja specjalizacja, Kasia! – nie ukrywam interesuję się coraz intensywniej tematyką zero waste, trwonienia żywności i ogólnie pojęcia zrównoważonego rozwoju i życia. Czuję pozytywne wzmocnienie po przeczytaniu tejże książki. W końcu pozycja, która traktuje o tym, jak wykorzystać to, co zazwyczaj wyrzucamy!

Sylwia Majcher – autorka książki Gotuję, nie marnuję

Autorka, Sylwia Majcher prowadzi stronę kuchniawformie.pl i to dzięki książce znalazłam witrynę dziennikarki, a nie na odwrót. Już na samym początku autorka powala czytelników danymi na temat marnowania jedzenia. W domach Polaków rocznie marnuje się 2 miliony żywności, a czteroosobowa rodzina, mówiąc prawie w przenośni, wyrzuca 2500 zł rocznie do śmieci.

Powołując się na statystyki podaje 5 powodów wyrzucania żywności:

    1. Za duże zakupy.
    2. Brak pomysłu, co z nią zrobić.
    3. Przegapianie terminu przydatności do spożycia.
    4. Nieumiejętność przedłużania jej świetności.
    5. Zakupy bez planu.

Aby nasze brzuchy były pełne, a kosze na śmieci puste

W książce znajdziemy wiele porad, aby nasze brzuchy były pełne, a kosze na śmieci puste. Podstawowe zasady są proste i intuicyjne. Można się do nich dostosować bez względu na dietę.

Idea zero waste według książki jest sposobem, by wykorzystać wszystkie składniki, które mamy w kuchni, nie tylko te, których zazwyczaj używamy. Sylwia Majcher podpowiada, co zrobić z podeschniętym chlebem, czy też zwiędłą rzodkiewką. Przepisom towarzyszą piękne zdjęcia, a jej porady mogą się sprawdzić w wielu domach. Autorka wykorzystuje składniki, które zazwyczaj mamy i które też często lądują w śmietnikach.

Brak proporcji otwiera nam świat kuchni i nie ogranicza składników, które użyjemy do przyrządzenia dania. Żeby nie być gołosłowną – mogę szczerze polecić przepis na krem z białych warzyw z pesto z rukoli. Był on dla mnie ogromną inspiracją, pesto powstało z przywiędłej pietruszki, a danie zabieliłam mleczkiem kokosowym. Zupa wyszła tak dobrze, że na stałe zagości w naszym menu.

Gotuję, nie marnuję – jest coś takiego w tej książce, że chce się po prostu wejść do kuchni…

Osobiście nie lubię gotować, ale jest coś takiego w tej książce, że chce się po prostu wejść do kuchni. Dużo dobrych przepisów znajdziecie też na stronie kuchniawformie.pl, na witrynę tę szczególnie odsyłam wegan i bezglutenowców.

Cieszy mnie fakt, że autorka skupiła się konkretnie na jednej rzeczy – marnowaniu. Nie rozdrabniała się na to, czy ktoś użyje foliowych woreczków do mrożenia owoców. Oczywiście plastik moim zdaniem nie jest zero waste, ale dla wielu czytelników wejście na etap odstawienia tworzyw sztucznych mógłby okazać się zniechęcający i odsunąć od nich dobre praktyki mające na celu skończenie z marnowaniem żywności. Mam nadzieję, że będą kolejne wydania i Sylwia Majcher przekaże nam więcej sekretów zero waste w kuchni i wraz z nią wejdziemy na kolejny krok niemarnowania i niewytwarzania śmieci.