Moje dziecko nie je mięsa! – wywiad z wegetariańskimi mamami

Marta Jankiewicz (34 lata) mama 5-letniego Tristana, Aneta Pyrzak (32 lata) mama 2,5-letniej Igi i Andżelika Adamiak (30 lat) mama 8-miesięcznego Jasia to trzy kobiety, które postanowiły karmić swoje dzieci po wegetariańsku. Powód takiej decyzji był prosty i naturalny – same nie jedzą mięsa od kilkunastu lat, więc nie będą go również podawać swoim dzieciom. Są przekonane, że ta dieta będzie służyć ich dzieciom tak, jak służy im samym. Czy miały jakieś obawy? Jak zastępują mięso i co na to wszystko dziadkowie? O tym wszystkim opowiedziały mi w poniższej rozmowie.

Ania Jankiewicz : Czy rozważałyście w ogóle opcję, że Wasze dzieci będziecie karmić mięsem?

Marta (M): Dla mnie i mojego partnera było oczywiste, że nasze dziecko nie będzie jadło mięsa. Oczywiście obawiałam się, jak to będzie wyglądać w praktyce, ale na szczęście Tristan na początku wprowadzania pokarmów stałych jadł wszystko to, co mu przygotowywałam, dodatkowo karmiłam go piersią.
Aneta (A): U nas decyzja była dosyć naturalna ze względu na to, że sami nie jemy od dawna mięsa. Świadomość tego, że będąc w ciąży, musiałabym zmienić swoje przyzwyczajenia żywieniowe, byłaby dla mnie czymś nienaturalnym. Oczywiście, nie obyło się bez przemyśleń, czy taka droga jest najlepsza również dla mojego dziecka, ale do dnia dzisiejszego nie żałowałam, że podjęliśmy z mężem taką decyzję.
Andżelika (Andż): Z mężem długo na ten temat nie rozmawialiśmy – dla nas to również była naturalna decyzja. W domu żywimy się w ten właśnie sposób, więc oczywistym było dla nas, że nasz Jaś również nie będzie jadł mięsa. Jak zwykle w takich wypadkach – musieliśmy się zmierzyć z opinią konserwatywnej części rodziny, ale koniec końców wiedzieliśmy, że postawimy na swoim.

A miałyście jakieś obawy związane ze stosowaniem diety wegetariańskiej u swoich dzieci?

(M): Miałam obawy związane z tym, że nie będę umiała dobrze zbilansować diety, środowisko także nie było mi przychylne. Już w szpitalu, jak urodziłam Tristana, a pielęgniarki wiedziały, że jestem wegetarianką – słyszałam różne komentarze…
(A): Ja też słyszałam różne komentarze od ludzi (również lekarzy), „że dziecko będzie się źle rozwijało i jak może żyć bez mięsa”. Dlatego później trzeba było się nad tym jeszcze raz zastanowić i podjąć decyzję. Iga rozwija się bardzo dobrze, nie mam więc wątpliwości, że to była słuszna decyzja.
(Andż): Ja też miałam pewne obawy, ale dzięki temu, że mam znajome,  które również karmią po wegetariańsku – wiedziałam, że zawsze mogę o wszystko zapytać i będzie mi łatwiej. Sama nie jem mięsa i czuje się z tym świetnie. Jestem przekonana, że jeśli  dieta jest przemyślana i odpowiednio zbilansowana – dziecko będzie zdrowe.

A kto pomagał Wam w bilansowaniu diety?

(M): Przez pierwszy rok sama czytałam dużo na ten temat. Wchodziłam na blogi innych matek karmiących po wegetariańsku i w zasadzie czerpałam wiedzę tylko stamtąd. Po roku zdecydowałam, że będziemy jeździć na konsultacje do lekarza, który od kilkunastu już lat zajmuje się dziećmi wegetariańskimi i przyjmuje w Instytucie Matki i Dziecka w Warszawie. To właśnie dzięki niemu dowiedziałam się, że prawidłowo bilansuję dietę, co potwierdzone zostało badaniami.
(A): Gdybym miała możliwość rozmowy z lekarzem tu na miejscu to chętnie bym to zrobiła, ale usłyszałam jedynie, że dziecko niejedzące mięsa nie może być zdrowe. Dlatego tak, jak Marta, my również jeździmy do dr-a n. med. Witolda Klemarczyka, pediatry i gastroenterologa dziecięcego, który potwierdził, w oparciu o badania, że Iga rozwija się prawidłowo, co dla naszego lekarza rodzinnego było informacją szokującą. Korzystam również z książek, np.: „Maluch jest ważny” oraz z takich stron, jak wegemaluch.pl, mamaalergikagotuje.pl, jadlonomia.pl, slowlyveggie.pl, olgasmile.com. Mam również wsparcie w mężu, który pomaga mi w bilansowaniu posiłków – jako że skończył studia podyplomowe z zakresu dietetyki.
(Andż): Ja czerpię wiedzę od znajomych oraz z książki „Zdrowy Maluch” – jest w niej dużo wegetariańskich przepisów oraz informacje o tym, jakie produkty podawać w poszczególnych miesiącach życia dziecka. Konsultowałam się również z moją koleżanką, która jest dietetykiem, jednak najwięcej wiedzy czerpię od osób praktykujących dietę wegetariańską u swoich dzieci. Póki co Jaś rozwija się dobrze i jest zdrowy, ale jesteśmy umówieni w maju na wizytę u tego samego doktora, którego odwiedzają dziewczyny. To będzie nasza pierwsza wizyta, mamy nadzieję, że będzie czuwał nad prawidłową dietą i rozwojem naszego synka.

Czym zatem zastępujecie mięso i czy Wasze dzieci chętnie spożywają wegetariańskie posiłki?

(M): Przede wszystkim strączkami, kaszami, orzechami i warzywami. Tristan codziennie pije mleko roślinne, je też produkty odzwierzęce – mleko, sery. Ogólnie chętnie je to, co mu się daje.
(A): Oprócz tego, co wymieniła już Marta – my jemy również jajka i ciemne pieczywo. Kupuję w większości nieprzetworzone produkty. Gotuję z ziaren (np. soczewicę, soję), zdarzają się także posiłki przygotowane z mrożonek. Rzadko co prawda, ale czasami korzystam z gotowych posiłków, takich jak parówki czy nuggetsy. Iga ma 2,5 roku, więc je to samo, co my. Ograniczamy ilość soli i przypraw. Ogólnie apetyt jej dopisuje. Staram się trzymać zasady, żeby nie zmuszać jej do jedzenia – jak zgłodnieje to sama poprosi. Cieszę się, bo chętnie próbuje nowych rzeczy, choć nie zawsze wszystko jej smakuje.
(Andż): Jaś właściwie dopiero zaczyna jeść inne posiłki niż mleko z piersi. Nie ma jeszcze swoich ulubionych dań, próbuje wszystkiego, poznaje nowe smaki i sprawia mu to sporo radości, mimo że większość z nich jest w formie papki. Jego posiłki zawierają kasze, rośliny strączkowe i warzywa. Na szczęście bardzo chętnie je to, co mu przygotowuję.

Czy suplementujecie swoje dzieci czymś więcej, niż jest zalecane ?

(M): Tristanowi podajemy witaminę D i DHA z alg, a w okresie jesienno-zimowym witaminę C.
(A): Iga również codziennie przyjmuje witaminę D i DHA z alg.
(Andż): Jaś także przyjmuje witaminę D i DHA.

A jak to wygląda w praktyce? Kto zajmuje się w Waszym domu gotowaniem?

(M): Kotlety i zupę zawsze staram się przyrządzać na dwa dni. Część obiadów jest wegańskich ze względu na to, że partner jest weganinem. Ja zajmuję się bilansowaniem diety i gotowaniem. Jak jestem w pracy, to wcześniej wszystko mam przygotowane, a partner karmi syna. Jeżeli nie zdążę czegoś zrobić – to partner przygotowuje posiłek.
(A): Mój mąż nie miesza się do kuchni. Również przygotowuję wszystko sama, a on pomaga mi w bilansowaniu posiłków.
(Andż): Ja większość posiłków przygotowuję sama, chociaż, jak wspomniałam, Jaś dopiero wchodzi w żywienie inne, niż mleko z piersi. W kuchni staram się wykorzystywać  sezonowe warzywa i owoce z rodzinnej działki. Mąż jak najbardziej mnie wspiera, ale posiłki w większości przygotowuję sama. Czasem korzystam z gotowych słoiczków warzywnych.

A co na to wszystko babcie?

(M): Jeżeli chodzi o rodzinę – to nie było problemu, gdyż prawie całe moje rodzeństwo nie je mięsa. Mama była już przyzwyczajona do gotowania po wegetariańsku dla nas, więc nie stanowiło to dla niej żadnego problemu. Gorzej jest z lekarzami i niektórymi osobami, które po usłyszeniu, że moje dziecko nie je mięsa – twierdzą, że będzie niedożywione.
(A): Babcie zaakceptowały fakt, że my od tylu lat nie jemy mięsa i dla nich to było naturalne, że Iga również nie je mięsa. Oczywiście zdarzały się komentarze oraz wątpliwości, jak to będzie wyglądać. Nie było w nich ogromnego wsparcia, ale nie było też krytyki. Myślę, że uspokaja ich fakt, że Iga dobrze się rozwija i jest bardzo żywiołową dziewczynką.
(Andż): Dziadkowie już mówią w żartach, że jak tylko Jaś podrośnie – to oczywiście zadbają o to, by jadł kiełbaski. My natomiast staramy się ich uświadamiać w temacie diety bezmięsnej. Ostrzegamy ich o możliwych konsekwencjach podania mu mięsa w razie gdyby faktycznie wpadli na taki mało rozważny pomysł. Nasza rodzina niestety nadal jest sceptycznie nastawiona do bezmięsnej diety Jasia.

Czy Tristan i Iga pytali Was dlaczego nie jedzą mięsa? Czy rozmawialiście z nimi na ten temat?

(M): Mój syn ma 6 lat i jest świadomy swojej diety. Na tę chwilę, jeśli ktoś go pyta, czy zje mięso – odpowiada, że nie, bo on nie je mięsa i jest to dla niego naturalne. Tristan nigdy nie pytał, dlaczego nie je mięsa. W przedszkolu również nikt go z tego powodu nie krytykuje, dzieci przyjęły to bardzo normalnie.
(A): Iga jest w takim wieku, że mówimy jej, iż nie jemy mięsa, bo nie zjadamy zwierząt, ale bez szczegółów pochodzenia mięsa. Stawiamy ją przed takim faktem, że u nas w domu nie jemy mięsa.

A jak radzicie sobie poza domem? W przedszkolu, na imprezach rodzinnych, podczas świąt czy wyjść do restauracji – czy napotykacie jakieś trudności?

(M): My chodzimy do przedszkola samorządowego, więc nie było mowy o tym, że naszemu synokowi będą gotować oddzielnie, poza tym nie miałabym też zaufania do kucharek. Obecnie Tristan przebywa w przedszkolu 4 godziny dziennie, więc dostaje ode mnie owoce lub deserek i pije wodę. Zawsze szukamy restauracji z opcją wegetariańską, ale synek jest przyzwyczajony do mojej kuchni, więc mało co mu smakuje w innych miejscach. Ciężko podać mu coś, czego nie zna. Podczas wizyt u rodziny nie mamy większego problemu, ponieważ sporo osób nie je mięsa lub akceptuje to, że my go nie jemy, dlatego zawsze są przygotowani na naszą wizytę, nawet dziadkowie.
(A): W restauracjach coraz częściej pojawiają się dania bezmięsne. Jeżeli jest to specjalne wyjście – szukamy restauracji wegetariańskich, a takich jest z roku na rok coraz więcej.
(Andż): Ja przygotowuję wegetariańską część na imprezy czy święta. Mama także się stara i eksperymentuje, wymyśla jakieś nowe rzeczy, czasami przekonuje się, że wersja wegetariańska również potrafi być smaczna. Podobnie w domu męża – jego rodzina już przywykła do naszej diety i na domowych imprezach zawsze pojawia się wegetariańska alternatywa.

Co poradziłybyście mamom dopiero rozpoczynającym swoją przygodę z dietą wegetariańską?

(M): Nie należy przejmować się niedoborami – jeżeli karmią piersią to mleko jest pełnowartościowe. Poza tym wybór ewentualnych suplementów jest tak duży, że każdy może znaleźć coś dla siebie. Polecam wizyty i kontrole u lekarza zajmującego się dziećmi na diecie wegetariańskiej. Na początku takiej wizyty spisuje się menu tygodniowe i ilościowe, a lekarz sprawdza, czy wszystko jest ok. Warto wiedzieć, że minister zdrowia dopuścił dietę wegetariańską do żywienia zbiorowego.
(A): Podstawą jest różnorodna dieta, dostarczająca wszystkich wartości odżywczych.  W tych czasach najłatwiej jest zdobyć informacje w Internecie, warto więc poszerzać swoją wiedzę:  czytać informacje o diecie wegetariańskiej, blogi kulinarne, a także zapoznawać się z doświadczeniami innych rodzin. Bardzo polecam znaleźć lekarza przyjaznego diecie wegetariańskiej.
(Andż): Dziś rynek produktów jest tak bogaty, że nie trzeba obawiać się wprowadzenia diety wegetariańskiej u dziecka. Do tego książki, które pomagają w odpowiednim ułożeniu jadłospisu i dostęp do lekarzy świadomych tego, że dziecko może nie jeść mięsa. Uważam, że jeśli wegetarianizm jest czymś naturalnym dla mamy, to bez problemu uda się wprowadzić go w życie dziecka. Gdybym dziś musiała ponownie decydować o sposobie żywienia Jasia – z pewnością podjęłabym taką samą decyzję.

Dziękuję za rozmowę.

Na zdjęciach: Andżelika z Jasiem, Marta z Tristanem oraz Aneta z Igą.