Człowiek od samego początku ściśle związany był z naturą i niesamowicie od niej zależny. Gdy zrozumiał ją i opanował, niestety zaczął też krzywdzić. Tak zrodziły się czasy obecne, oparte na codziennym krzywdzeniu natury. Szczęśliwie, czasy współczesne mają też swoją drugą, lepszą stronę – kochającą, chroniącą, powracającą do natury. Oby ta właśnie strona rosła w siłę. Przecież wszyscy, bez względu na rasę i język, kontynent, na którym żyjemy – tak bardzo pragniemy, by ocalić ziemię. Przecież to nasz dom! Otóż właśnie podczas rozważań o ziemi, a przecież niedawno obchodziliśmy Dzień Ziemi, naszła mnie pewna refleksja, co prawda bardzo osobista, ale chciałabym dziś się nią z Wami, drodzy czytelnicy, podzielić.

Natura – wielkie przywiązanie do ziemi, miłość do natury

Już od czasów dzieciństwa żywiłam wielką miłość do natury. Zrodził ją we mnie nie kto inny, ale moja własna babcia, Krysia. Jako dzieci – ja i mój brat spędzaliśmy wszystkie ciepłe dni na działce, a w zasadzie działkach, gdyż mieliśmy malutki ogródek przy kamienicy, naszym rodzinnym domu, a także większą działkę nieopodal. Babcia darzyła ziemię niesamowitym uczuciem. Pielęgnowała grządki, sadziła coraz to nowe kwiaty i warzywa, a ja wraz z bratem towarzyszyliśmy jej w pracy. Zrywaliśmy truskawki, porzeczki, odpędzaliśmy stonki i cieszyliśmy się pierwszą żabą w naszym maleńkim oczku wodnym. Były to beztroskie chwile dzieciństwa, szczęśliwie bez komputera, bez internetu i komórek.

Natura a nowy dom, nowy świat, nowe perspektywy

Kilka lat później, w 1998r. przeprowadziliśmy się do nowego domu. Sprzedaliśmy działkę. Zarówno my, jak i babcia, musieliśmy odnaleźć się w nowym otoczeniu. Niedługo potem zaczęłam dojrzewać, oddalać się od natury. Trenowałam piłkę ręczną, uczyłam się i nie miałam czasu na pomoc w ogrodzie, zresztą kompletnie przestało mnie to interesować. Skończyłam gimnazjum, liceum, skończyłam studia. W tym czasie babcia odeszła.  Do końca swych dni żyła slow, była eko (nie mając pojęcia o istnieniu takich określeń). Do końca też pielęgnowała przydomowy ogród, który w czerwcu, po jej śmierci przepięknie zakwitł, jakby dla niej. Pożegnaliśmy ją właśnie jej kwiatami.

Natura – mój powrót do natury

Każdy z nas odczuwa w swoim życiu stratę. Ja dopiero kilka lat później, kiedy na nowo zapałałam miłością do natury – siania, sadzenia, przesadzania… Dopiero wtedy poczułam w pełni, jak bardzo tęsknię za moją babcią. Miałam do niej milion pytań, kiedy i co siać, jak przesadzać. Na moich parapetach pojawiały się coraz to nowe doniczki, czasem wręcz rzędami – z czego tak bardzo śmiałam się, gdy babcia była z nami. W rozmowach z mamą, często mówiła mi, że zachowuję się dokładnie jak babcia, kupując co i rusz ziemię i nasionka. Dziś doceniam wielką moc natury i pragnę ją chronić na wszelkie możliwe sposoby. Żałuję tylko, że babcia odeszła za szybko, nie zdążyłam zadać jej tych wszystkich tkwiących we mnie pytań. Albo to ja za późno się obudziłam. Dlatego też proszę, nie popełniajcie moich błędów. Szanujcie swoje zdrowie, naturę i bliskich. Nic cenniejszego nie posiadamy.

Zobacz też:

Jak żyć w zgodzie z naturą?